piątek, 1 kwietnia 2016

Panika wiosenna

To już kwiecień, a ja jeszcze nie zaczęłam prac w ogrodzie! A to choroba, a to niepogoda... A karton nasion, które kupiłam czekają!

Najpilniejsze będą szparagi, jak już przyjdą. Znalazłam ogłoszenie, zadzwoniłam i czekam na dostawę 50 kapr szparagów z Niemiec. Wzięłam dwie odmiany: Eposs na zielone i Avalim na białe. Zaopatrzyłam się też w okazyjny, stary, piękny niemiecki nóż do wycinania szparagów. Ale kiedy to będzie?! Wg planu, jak w tym roku posadzę, to w przyszłym - jeśli już nie wytrzymam - możemy popróbować najwyżej 2 tygodnie. Dopiero na kolejny rok (gdy kapra urośnie do wielkości dużego talerza) można jeść do woli. Czyli od ok. 20 kwietnia 2018 do ok. 25 czerwca 2018 - codziennie! Święto szparagowe chyba urządzimy, bo z pięćdziesięciu krzewów nie damy rady ich zjeść! Będziemy się dzielić!

Prawdę mówiąc myślałam, że będę je mrozić na resztę roku, ale po przeczytaniu książki "Medycyna chińska (mechanizm otyłości)" Krystyny Alagor zwątpiłam w sens zamrażarki - po co jeść "martwą" żywność? Nie wiem, co z tym fantem jeszcze zrobić, to mi bardzo pokrzyżowało plany: chciałam zakupić wielką zamrażarkę i część plonów tak przechowywać...

Ta medycyna chińska zupełnie zakręciła mi w głowie. Właśnie skończyłam pić ziółka z polecenia Jakuba Dorosza i postanowiłam choć kilka dni "podsuszyć" się kaszą jaglaną (tak przeczytałam u p. Alagor): czyli kilka dni tylko kasza jaglana + oskoła (bo właśnie zaczęliśmy zbierać). Może taka wiosenna kuracja wreszcie postawi mnie na nogi, bo na razie coś szwankuje...

W dużej mierze to zmęczenie remontem, stres związany z ciągłą walką, czy podołamy, co najpierw, a czas pędzi! Arek też goni resztkami sił. Takie przedsięwzięcie, gdy nie ma się dwudziestu lat, odbija się na zdrowiu. Najważniejsze żeby się wprowadzić i zrobić studnię, a potem trzeba wreszcie odpocząć.



2 komentarze:

  1. Nie wiem dlaczego, ale sądziłam, że takie rozterki życiowe to tylko tkwią gdzieś we mnie. Dlatego bardzo dziękuję Ci za ten wpis, mi bardzo pomógł.
    Myślałam też o szparagach, a to dlatego, że świeżych jeszcze nigdy nie jadłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj zielone: są łatwe nie trzeba obierać. Tylko wypłucz i na masełko z łyżką wody na patelni ceramicznej! Arka arcydzieło!

      Usuń